|
|
Andrzej Wajda POWIEDZIAŁ O ZŁOTEJ SERII |
„ZŁOTA SERIA Królikiewicza to jedna z najgłębszych pozycji poświęconych światowemu kinu - uważa Andrzej Wajda.”
(Rzeczpospolita Nr 120 z dn. 24.V.1996r.)
Te słowa wygłosił 10 grudnia 1997 roku w Paryżu Andrzej Wajda obejmując, po zmarłym Federico Fellinim, fotel członka słynnej Francuskiej Akademii Sztuk:
„Po szczegółowe interpretacje wybranych filmów Felliniego, tych, które w jego dziele wydają mi się najważniejsze, sięgam do książki znakomitego reżysera filmowego Grzegorza Królikiewicza, który od wielu lat na zajęciach ze studentami Szkoły Filmowej w Łodzi analizuje arcydzieła kina. Jedną z książek, które zrodziły się z tych analiz, jest tom „Kłopot z Fellinim.” Dla Królikiewicza tym, co odróżnia kino Felliniego od tysięcy opowieści jest fakt, że wszystkie one nawiązują do mitów, opowiadają mity od nowa.
Pierwszym takim filmem jest „I Vitellon” („Wałkonie), nawiązujący – zdaniem polskiego autora – do mitu Odyseusza, a jeszcze wyraźniej – Złotego Runa. „Opowieść Felliniego to złośliwa opowieść o Argonautach, czyli o tym, jak Jazon siada z gromadą kolegów nad brzegiem morza, piją wódkę i nie mogą nigdzie wyjechać. I trwa to latami. W końcu główny bohater zostawia kumpli, wyjeżdża do innej miejscowości. Tam wybiera kilku takich jak on sam i wreszcie – jadą....
Nas – tak mi się wydaje – powinni zainteresować ludzie, którzy pozostali w miasteczku. Ci, co wyjechali, stanowią kontrast dla tych, co zostali. Jeśliby sprowadzić ludzkie przygody w tym filmie do tortur inicjacji, to film ten jest karnawałem rablaisowskim Do ról osesków i dzieci chodzących na czworakach zostali wynajęci dojrzali aktorzy. To jest w tym filmie niesamowite! Jak patrzę na jego bohaterów, to nie wierzę, że oni kiedykolwiek tę inicjację przejdą. Oni tęsknią, marzą, ale Fellini nie daje nadziei na to, że ludzie ci wyruszą w podróż. Dlatego ten film jest tak rozdzierający.
Mamy w „I Vitelloni” do czynienia z parodią struktury mitycznej, z zadumaniem się nad tym, jak skarlałe jest życie poza mitem, jak skarlałe jest życie tych, którzy aspirowali do mitu i zostali przed jego progiem. Zostaje wyzwolona nadzieja i widzimy zmarnowanie tej nadziei.
To jest takie bolesne. Ci ludzie są nam bliscy przez to, że są tacy otwarci w swojej bufonadzie, w bezczelnym, wesołym mniemaniu o sobie. I dlatego jest w tym filmie coś rodzinnego, serdecznego, coś co wyzwala żal, cichy ból z tego powodu, że się bratu nie udało.”
dalej
|
|